Program OBECNOŚĆ - coś się kończy, coś się zaczyna

Wolontariuszka Ola podzieliła się z nami swoim ponad trzyletnim doświadczeniem relacji ze swoim podopiecznym panem Henrykiem.

OlaHenryk kopiaTen czas minął jak jeden dzień. W październiku 2017 roku spotkaliśmy się z panem Henrykiem po raz pierwszy i to był początek pięknej znajomości, opartej na rozmowach i muzyce. Do tej pory wspominamy, jak to szczęśliwym trafem przybyliśmy do biura Stowarzyszenia mbU w tym samym czasie – ja z chęcią bycia wolontariuszką, pan Henryk w poszukiwaniu towarzystwa życzliwej osoby. I tak to się zaczęło. Długie rozmowy przy herbacie, słuchanie razem płyt z gramofonu i wspólne granie na pianinie. Pan Henryk zaraził mnie swoją miłością do muzyki i okazał się świetnym nauczycielem. W minione wakacje wybraliśmy się do Ogrodu Botanicznego. Pan Henryk cieszył się, że mógł znów zobaczyć miejsce, które swego czasu często odwiedzał. Podczas spaceru z zadowoleniem powtarzał, że naładował swoje wewnętrzne baterie szumem drzew i śpiewem ptaków. Aby uczcić naszą znajomość, a przy okazji również Międzynarodowy Dzień Seniora, spotkaliśmy się z panem Henrykiem i zjedliśmy wspólnie obiad w miłej atmosferze. Przy okazji oglądaliśmy zdjęcia i wspominaliśmy, co wydarzyło się w ciągu tych ponad trzech lat. Tego dnia wybraliśmy się jeszcze na spacer po Rynku i Krakowskim Przedmieściu. To był pięknie spędzony czas. Pan Henryk bardzo się szczęśliwy.

Jestem wdzięczna za ten czas wolontariatu, bo dał mi bardzo dużo, przede wszystkim zyskałam Przyjaciela. I wiem, że pomimo rozłąki jaka nas czeka z powodu mojego wyjazdu z Lublina, będziemy nadal w stałym kontakcie.