Po długim i bardzo intensywnym roku doczekaliśmy lata, a wraz z nim przyszły wyczekiwane wakacje. I choć może pogoda nie rozpieszcza nas, to radość z niesienia pomocy innym i otwarte serca rozświetlają namalowaną deszczem rzeczywistość.

25 czerwca lubelscy podopieczni oraz wolontariusze Stowarzyszenia "mali braci Ubogich" udali się na pierwszą w tym roku wycieczkę w ramach Wakacji jednego dnia. Przedsięwzięcie zakłada jednodniowy odpoczynek dla tych, którzy potrzebują takiego wytchnienia - dla naszych seniorów. Jako że nie mogliśmy doczekać się wyjazdu, to środowy poranek napełnił nas wielkim zapałem i optymizmem. Wiedzieliśmy, że oto właśnie nadszedł ten dzień, w którym obdarzymy seniorów małym-wielkim szczęściem. Małym gdyż zaledwie jednodniowym, a wielkim, bo szczęście widziane w oczach naszych podopiecznych nie sposób opisać.

Tuż przed godziną 9.00 zwarci i pełni energii seniorzy zebrali się przed budynkiem stowarzyszenia, jakby przewidując udany dzień. Po krótkich organizacyjnych przygotowaniach oraz prezentacji planu wycieczki opuściliśmy Lublin udając się w kierunku Kazimierza Dolnego, zwanego Kazimierzem nad Wisłą. Naszej wyprawie towarzyszyły wesołe śpiewy, żarty oraz radość bijąca z twarzy seniorów. Oprócz oczywistych niezapomnianych przygód materialnym potwierdzeniem wspaniałych przeżyć jest pamiątkowa fotorelacja z eskapady. Kolorowe i radosne zdjęcia nie będą bezcenną pamiątką z wycieczki.

Na miejsce dotarliśmy tuż po godzinie 11. Ze względu na swoje przepiękne otoczenie oraz malowniczą scenerię Kazimierz Dolny tętni życiem. Szczególnie latem, kiedy główny rynek miasta zamienia się w kalejdoskop kolorów odbijających radość i wielokulturowość. Gwar rozmów, występy i śpiewy wpływają na niezwykłą atmosferę tego znanego miejsca. Warto wspomnieć, że Kazimierz Dolny oprócz niesamowitej atmosfery, nastrojowości oraz klimatycznych kamieniczek i architektury posiada bogatą historię, którą dzięki nasze przewodniczce mogliśmy bliżej poznać. Inspirującym opowiadaniom o historii regionu towarzyszyły frapujące ciekawostki, legendy, a także anegdoty, który ubarwiały przekaz. Dzięki temu mogliśmy staranniej doświadczać zarówno atmosfery miasta, jak również zwiedzanych zabytków i miejsc.

W kolejnym etapie wycieczki kroki swe skierowaliśmy do zabytkowego kościoła, znajdującego się na wzgórzu poniżej zamkowych ruin. Renesansowe wykończenia i urzekające architektoniczne rozwiązania zwróciły uwagę podróżnych. Ogromu wrażeń dopełnił performens regionalnego muzyka, którego występ niczym wehikuł czasu zabrał słuchaczy w inną przestrzeń. Nasyceni nowymi przeżyciami i widokami nie mogliśmy pominąć degustacji lokalnej kuchni. Po obfitym posiłku i odpoczynku udaliśmy się na godzinny rejs po Wiśle, który kończył naszą podróż. O godzinie 18.00 zmęczeni, ale szczęśliwi wrócilismy do Lublina. Z całą pewnością wszyscy zapamiętamy wspólnie spędzone chwile, a zdjęcia przypominać nam będą o tym, że "Najlepszym przyjacielem jest ten, kto nie pytając o powód smutku, potrafi sprawić, że znów wraca radość."

Zapraszamy do galerii