Pierwsze Wakacje Jednego Dnia w Lublinie za nami

Za nami pierwszy wyjazd na Wakacje Jednego Dnia. Wraz z grupą seniorów i wolontariuszy wybraliśmy się do Stajni Stanki. Jak było? Co zobaczyliśmy? Jakie wrażenia zabraliśmy ze sobą do Lublina? Tego dowiecie się z relacji naszej wolontariuszki-seniorki Zofii Zatorskiej:

 Dnia 7 czerwca 2016 r podopieczni lubelskiego Stowarzyszenia "mali bracia Ubogich" wyjechali na Wakacje Jednego Dnia do Lisowa koło Lubartowa. O godz. 9:00 zwarci i gotowi do podróży wsiedliśmy do busa z pomocną ręką wolontariuszy. Jechaliśmy ulicami naszego przepięknego Lublina kierując się w stronę Lubartowa. Atmosfera, podczas podróży była prawie rodzinna. Bus mknął do wyznaczonego celu a my wszyscy z niecierpliwością zaciekawieniem czekaliśmy na metę naszej wyprawy. Przejechaliśmy słabo oznakowany drogowskaz, ale nasz p. kierowca szybko się zorientował, cofnął pojazd i dalej mknęliśmy do celu. Jechaliśmy przez piękny las  Zapach sosnowych drzew mieszał się z zapachem drzew liściastych. Przez uchylone okna wdychaliśmy świeże powietrze i zaspokajaliśmy oko przepiękną "czystą" przyrodą. Celem naszej podróży była STAJNIA STANKA. Gdy dojechaliśmy na miejsce zostaliśmy mile zaskoczeni - z wybiegu przyglądało nam się stado koni. Wydawało nam się, że czekają specjalnie na nas. Bardzo serdecznie przywitały nas również pracownice stadniny, które przygotowały ciekawy program animacji dla naszych seniorów. Pomysłowo udekorowane miejsce naszego pobytu zapierało dech w piersiach

 Uczestniczyliśmy w zajęciach plastyczno - technicznych i każdy z naszych podopiecznych mógł zabrać wykonaną przez siebie pracę do domu. Pod okiem naszch przemiłych koordynatorek wykonaliśmy kolaż i pomysłowe stroiki z szyszek. Kolejną atrakcja był przejażdżka bryczką po okolicach oraz ognisko przy którym piekliśmy sami kiełbaski. Apetyty dopisały więc wszystko zjadaliśmy ze smakiem. Podczas prac manualnych robiliśmy sobie przerwy i wystawialiśmy buzie do słońca . A pogoda była wyjątkowa - tylko dla nas. Dodatkowo niestamowitą przyjemność sprawiła nam możliwość nakarmienia i głaskani koni. Zadowoleni, najedzeni, naładowani dobrą energią, ze swoimi wykonanymi własnoręcznie pracami - wsiadaliśmy do busa. Wszystkim Seniorom wyjazd dostarczył moc wrażeń, pozwolił nam się bliżej poznać i nawiązać znajomość na dłużej. Moim zdaniem nasza najmłodsza wolontariuszka Angelika Kuk zasługuje na wyjątkowe uznanie, ponieważ podarowała swojemu podopiecznemu panu Czesławowi, tyle wdzięku, życzliwości i opieki, że nie jedna osoba mogła by brać z niej przykład. Taki wyjazd jest niekiedy rekompensatą za wszystkie trudy i udręki naszych seniorów. Dzięki stowarzyszeniu mogliśmy uczestniczyć w tak pięknej wyprawie, zdobyć nowe doświadczenie i nieść pomoc tym ludziom, którzy jej potrzebują! Dziękujemy! O fotorelację zadbała Ewa Wartacz, której bardzo dziękujemy za wykonane zdjęcia.
Zapraszamy do naszej galerii tutaj