Moc spotkań i opowieści na święta, czyli 15 lat minęło...

Święta mają to do siebie, że zawsze serwują tradycyjny repertuar. Pierwsza gwiazdka, najlepsze życzenia, spokojniejszy i ciut wolniejszy czas, no i prezenty - małe i duże, trafione i nie. Jednak po latach okazuje się, że najlepszym podarunkiem były same święta i wszystkie związane z tym wspomnienia. Bo święta to przede wszystkim spotkania i opowieści. 

Wigilia 2018 072Stowarzyszenie mali bracia Ubogich stara się generować jak najwięcej radosnych chwil dla seniorów, którzy takich momentów w całym roku nie mają w nadmiarze. Przy naszej tradycyjnej Wigilii zebrało nam się na wspomnienia i historie. Tym bardziej, że okazja w 2018 roku jest doskonała, bo obchodziliśmy 15-lecie działalności w Polsce. Razem z wolontariuszami wspominamy jak to było kiedyś - 5, 10 i 15 lat temu. Zapraszamy na świąteczną podróż w czasie i przestrzeni. 
15 lat temu
2003 rok na papierze czy ekranie monitora wydaje się bardzo bliski, ale.... Od tego czasu mieliśmy w  Polsce 4 prezydentów i 8 premierów. To właśnie wtedy, 15 lat temu, wyemitowano pierwszy odcinek ''Na Wspólnej'' (od tamtej pory serial przekroczył liczbę 2800 odcinków), Polacy w referendum decydowali o tym czy chcą być w Unii Europejskiej, ukazał się jeden z największych bestsellerów wszech czasów ''Kod Da Vinci'', na gali oscarowej triumfował musical ''Chicago'', a w kinach pojawiła się ostatnia część trylogii ''Władca Pierścieni''. A to wszystko tylko i aż 15 lat temu. A tak ten czas, tak niby odległy, a jakby lata świetle temu, wspomina  Joanna, dziś dyrektor Stowarzysznia: Kiedy pierwszy raz usłyszałam o "les petits freres des Pauvres" byłam w klasie maturalnej z j. francuskim, więc zupełnie nie wydawała mi się dziwna nazwa stowarzyszenia, które zapraszało do wolontariatu wakacyjnego we Francji. To była bardzo atrakcyjna propozycja, ponieważ wtedy jeszcze nikt z nas nie miał szansy na programy typu Erasmus. To były wczesne lata 90-te... ;-)
A później tak moje losy przeplatały się z tą organizacją, że nie było wyjścia - zaczęłam tutaj pracę :-) To było w 2004 r. kiedy mało kogo w Polsce w ogóle obchodził los seniorów, a na organizacje pozarządowe patrzono jeszcze z lekką nieufnością czy niewiarą w to "czy to w ogóle może się udać..?"
W Warszawie zaczęliśmy wtedy od grupki niespełna 8 czy 10 osób - podopiecznych i wolontariuszy. Mieliśmy wewnętrzne przekonanie, że to, co robimy ma sens. I po tych kilkunastu latach okazało się, że mieliśmy rację :-) To olbrzymia satysfakcja.

Wolontariuszka Asia dodaje swoją historię: Moje pierwsze skojarzenia z 2003 rokiem to przeprowadzka do mieszkania w bloku, w dodatku od razu na 7. piętro. Pamiętam swoje obawy, które teraz wydają się śmieszne, ale przecież całe życie mieszkałam w domu jednorodzinnym,a tutaj nie dość że Warszawa i blok, to jeszcze tak wysoko. To też remont, pierwszy samodzielny remont.
I właśnie wtedy, w 2003 Joanna i ekipa stowarzyszenia rozpoczęli także remont w życiu starszych osób, dokładając przy tym ważną cegiełkę w zmianie mentalności na temat osób starszych w Polsce.
10 lat temu 
Choć rok 2008 do historii przejdzie zapewne jak rok kryzysu finansowego. 10 lat temu Barack Obama wygrał wybory prezydenckie, a Hiszpania została mistrzem Europy w piłce nożnej. Nasza drużyna na Euro 2008 nie zaprezentowała się na medal, ale już wtedy zaczęły się przygotowania do turnieju u nas - ot choćby równo dekadę rozpoczęła się budowa Stadionu Narodowego w Warszawie. Swoją premierę miał iPhone 3G, a swój koniec książeczkowe dowody osobiste. Wtedy też, po raz pierwszy w historii odwołano ceremonię wręczenie Złotych Globów ze względu na strajk scenarzystów w Hollywood. A to wszystko zdarzyło się w jednym tylko roku z ósemką z tyłu. No i 08.08.08 rozpoczęły się Igrzyska w Pekinie.  Dużo działo się także w życiu naszych, już wtedy naszych, wolontariuszy.
Tak to pamięta Ewa: To był bardzo owocny dla mnie rok: poznałam swojego obecnego męża i się zaczęło! To był tez mój 3 rok w stowarzyszeniu, wtedy byłam już zaprzyjaźniona z moją podopieczną, Panią Janiną. Pamiętam ze stowarzyszenia Panią Jolę z Saskiej Kępy, którą kilka razy podwoziłam na spotkania. Jestem pełna podziwu dla niej i tego jak znosi swoją utratę wzroku, podziwiam jej pokorę i to, że nie narzeka, pomimo tego, że jest jej ciężko.
5 lat temu
2013 rok pamięta już większość wolontariuszy - to nie tak odległe czasy. To rok, w którym kardynał Jorge Mario Bergoglio zostal papieżem Franciszkiem i człowiekiem roku magazynu ''Time'', polska wersja Wikipedii przebiła liczbę miliona wpisów, a na ceremonii Oscarowej zmierzył się ''Poradnik Pozytywnego Myslenia'', ''Życie Pi'' i ''Nędznicy'', ostatecznie ustępując miejsca ''Operacji Argo''. Wtedy też Quentin Tarantino dostał drugą w karierze nagrodę Akademii, na którą czekał 18 lat, od ,,Pupl Fiction''. Większość z nas w miarę dobrze pamięta co się działo 5 lat temu, tak jakby to było niemal wczoraj. Wielu wolontariuszy właśnie mniej więcej w tym czasie ruszyła w swoją przygodę ze stowarzyszeniem. A dla tych, którzy się zastanawiają, wahają, obawiają, mamy opowieść Joanny, kolejnej już Joanny w gronie wolontariuszy małych braci Ubogich:
Już nie pamiętam kiedy rozpoczęłam wolontariat w mbU i przybierał on różne, nieprzewidziane dla mnie formy. Był czas uczestnictwa w spotkaniach, warsztatów, była pierwsza podopieczna, pan Basia, która nauczyła mnie dużo o tym jak odbierają naszą pomoc ludzie, którzy jej potrzebują i jak indywidualny jest to odbiór.
Choć to, co robię teraz dzieje się z dala od sal stowarzyszenia i uczestnictwa w grupie ludzi, tak aktywnie działających każdego dnia, ale też jest trudne i będące wyzwaniem.
A poza tym uczy tej pięknej zasady z "Małego Księcia" że zbliżając się do człowieka bierzemy za niego odpowiedzialność. Tym jest Stowarzyszenie mbU. Jest budowaniem zależności między ludźmi, która owocuje po obu jej stronach, jest spojrzeniem na drugiego człowiek oczami jego potrzeb, zatrzymanie się przy nim na chwile i poświęceniem uwagi. 
To co mnie zachwyca w mbU to zaangażowanie i gotowość młodych ludzi, przecząca obiegowym opiniom i przekonaniom, że żyjemy w społeczeństwie obojętnym i egoistycznym. Żyjemy w społeczeństwie w którym ludzie są rożni i trzeba umieć wydobyć z nich to co najlepsze i to się tutaj, w Stowarzyszeniu, udaje.
Autor: Remek Borczyk, wolontariusz mbU