Liban - w krainie cedrów

Chętni na podróż z cyklu "Widelcem po mapie" - zapełnili szesnastego lipca niemal całą salę w siedzibie Stowarzyszenia "mali bracia Ubogich". A podróż to była daleka - bo aż na Bliski Wschód, do Libanu.

Podopiecznych, na wyprawę zabrała Ewa, która w tym azjatyckim kraju była już kilkukrotnie. Na początek - krótka lekcja geografii, rzut oka na mapę i już wiadomo, że Liban to miejsce niezwykłe: połączenie terenów górzystych, z widokiem na Morze Śródziemne; z burzliwą i długą historią. Wolontariuszka, która poprowadziła warsztaty opowiedziała o tym, jak Liban wygląda po kilku wojnach i dlaczego stolica - Bejrut - jest nazywana miastem- feniksem. Uczestniczki i uczestnicy spotkania mogli także posłuchać (i zobaczyć na zdjęciach) o tym, jak współistnieje ze sobą w Libanie aż 18 grup religijnych i o tym, jak pięknymi i stanowczymi kobietami są Libanki.

Na koniec, jak przystało na podróż "Widelcem po mapie" prowadząca spotkanie Ewa opowiedziała o kuchni Libanu. Zaburczało w brzuchach na myśl o przystawkach - mezze - które są podawane w każdej niemal knajpce, hummusach, falafelach, dolmie i - tu hit - tabbouleh. Hit, ponieważ uczestnicy spotkania nie tylko dowiedzieli się z czego jest robiona ta sałatka, ale również mogli jej spróbować! Na każdego czekała porcja tego przysmaku. Idealnie na sobotnie przedpołudnie.