Dziki zwierz oswojony - wolontariat w RPA

"Jak moje, tylko trochę większe" - komentowały zdjęcia dzikich kotów uczestniczki spotkania z cyklu "Dookoła Świata", które odbyło się 4. lipca 2016 r. w siedzibie Stowarzyszenia "mali bracia Ubogich".

A te dzikie koty to między innymi lamparty, gepardy i lwy. A opowiadał o nich i o swoim wolontariacie w RPA Marcin Zając - wolontariusz "mbU".

Zdecydował się na trzymiesięczny pobyt w ośrodku, którego celem jest odbudowa populacji gatunków zagrożonych wyginięciem. Opowiedział o historii tego miejsca, jego założycielce, która rzuciła pracę w Niemczech i wyjechała na Czarny Ląd, po to by realizować swoje marzenia. Sporo było ochów, achów i zachwytów. Bo jak ma nie rozczulić zdjęcie małego lamparta bawiącego się z psem? Albo śpiąca puma przytulona do człowieka? Marcin opowiedział też, jak wygląda cała noc spędzona z gepardami - bo także taką możliwość dał mu wolontariat. Uczestniczki spotkania dopytywały, czy lew ma chropowaty język jak kot, oraz czy lwia grzywa jest miła w dotyku? Dla ciekawskich - nie jest. To raczej, jak określił Marcin, szczota. Pokaz slajdów, oglądanie filmów z dzikimi kotami w rolach głównych - i czas do domów, do mniejszych i większych kociaków kanapowych.