Biblioterapia, czyli o tym, co nam najgłębiej w duszy gra

Motto:

... już szron na głowie,

już nie to zdrowie,

a w sercu ciągle maj.

Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski, czyli Starsi Panowie Dwaj.
IMG 20171023 063707Od kilku lat jako absolwentka dwuletnich podyplomowych studiów "Arteterapia - kultura przeciw wykluczeniu", a zarazem instruktor arteterapii, mam przyjemność prowadzić wolontaryjnie w warszawskim oddziale stowarzyszenia mali bracia Ubogich biblioterapeutyczne zajęcia dla seniorów.
Grupa uczestników zajęć jest grupą półotwartą (kilkoro stałych i kilkoro pojawiających się nieregularnie seniorów). Spotkania liczą od kilku do kilkunastu osób, odbywają się raz w miesiącu w każdy (albo prawie każdy) pierwszy poniedziałek miesiąca, zaczynają się o godzinie 11-ej i trwają ok. dwie godziny.
Uczestnicy przychodzą na nie pojedynczo lub w parach (są to np.przyjaciółki czy sąsiadki). Są to w większości panie.
W ciągu minionych lat spotkania ewoluowały od szczegółowo zaplanowanych, przeprowadzanych zgodnie z instrukcjami otrzymanymi na studiach arteterapeutycznych, ćwiczeń, przeplatających zadania plastyczne i słowne, w stronę terapeutycznych rozmów na tematy poruszające bieżące problemy, które staramy się traktować jako wyzwania. Stało się tak na skutek sugestii uczestników szukających najbardziej odpowiadającej im formuły spotkań. Obecnie są one bliżej życia - bardziej spontaniczne i naturalne, prawdziwe i nie bojące się poruszać tego, co nam najgłębiej w duszy gra - choćby to był czasem nawet mrok, poczucie bezradności czy samotności, bardziej satysfakcjonujące seniorów, a i mnie, jako prowadzącą, również.
Najwyraźniej potrzeba było tych kilku lat, aby pokonać pierwotny, często związany z nieśmiałością, doświadczeniami, zahamowaniami czy wychowaniem, wstyd i lęk przed odrzuceniem i dojrzeć do większej odwagi i braku bojaźni przed zaakceptowaniem odczucia bycia "innym" (czyli zgody na siebie) i szczerości (zgodnie z zasadą, że nic, co ludzkie, nie jest nam obce). Ale, jak to w życiu - komedie przeplatają się z tragediami, a sprawy i tematy trudne i ciężkie - z wesołymi i lekkimi. Tak też jest na naszych spotkaniach. Fakt, że jesteśmy z tym wszystkim i szczerze i RAZEM - wydaje się być najistotniejszym.
Niezmiennym pozostał element biblioterapeutyczny - naturalnie wyłaniający się podsumowujący spotkanie cytat z prozy czy wiersz. Czasem bywa to też ludowe przysłowie czy porzekadło. Co ciekawe, w czasie spotkań dość podobną ilość czasu poświęcamy przeszłości, co teraźniejszości (czasem jednak "wygrywa" przeszłość, głównie w chłodniejszych miesiącach) , nieco mniej czasu - przyszłości.IMG 20171023 63408
W czasie spotkań pamiętamy też o trzymaniu się zasad, które ustaliliśmy, gdy zaczynaliśmy ten cykl: mówisz-słuchasz, bezinteresownej życzliwości i serdeczności, równości i demokracji, przyjaźni, dzielenia się z wyczuciem i bez narzucania przemyśleniami, pomysłami, faktami, wydarzeniami kulturalnymi, opowieściami z życia i radami, akceptacji różnych typów osobowości, ale z uwzględnieniem powszechnie znanych zasad uprzejmości, kultury osobistej i uwrażliwienia na drugiego człowieka zgodnie z zasadą "traktuj bliźniego swego jak siebie samego" i "bądź swoim przyjacielem". Dzięki zaufaniu, które do siebie czujemy, stajemy się lepsi - bardziej odpowiedzialni, tolerancyjni i otwarci, przyjaźni, dojrzali, słowni, radośniejsci i w praktyce widzimy, że arteterapia to nie puste słowo, ale proces, który pomaga nam wszystkim w osiąganiu coraz większego dobrostanu, widzimy też, że naprawdę "co dwie głowy, to nie jedna" i że zobaczenie, wypowiedzenie i wysłuchanie wyraźnie i siebie i drugiego człowieka może wyleczyć niejedno smutne, zranione serce. 
Widzimy w praktyce, ile dać może samopomoc, na którą, jak się okazuje,  nigdy nie jest za późno.
Opowieść zaczęłam fragmentem piosenki Starszych Panów, których duch ewidentnie towarzyszy naszym biblioterapeutycznym spotkaniom, pozwolę sobie też ją skończyć innym fragmentem ich bogatej twórczości:
Jeżeli kochać...jeżeli kochać...
Jak się zakochać, to nie indywidualnie, jak się zakochać to tylko we dwóch...'
I tak, grupowo, staramy się zakochiwać w... życiu...
autorka: Agnieszka Putkiewicz, wolontariuszka mbU